środa, 22 stycznia 2014

magiczna skrzynia, czyli miejsce na moje skarby

Skrzynie, drewniane, podłużne, wygrzebane w przepastnych czeluściach magazynu, w którym mój znajomy trzyma wszystko. Leżały tam sobie latami, zarzucone tonami różnych, czasem dziwnych przedmiotów.
Trafiłam na nie przez przypadek i .... zaczarowały mnie. 
Piękne, drewniane, magiczne- postanowiłam nadać im drugie życie. 
Jest ich kilka i każda z nich dostaje nową szatę. 
Oto kolejne w swych nowych ubraniach... 
Skrzynia miała być miejscem na przechowywanie wspomnień, kolejną z serii filmowych skrzyń. 
Oto co powstało:
 

Jednak po wykonaniu koncepcja uległa zmianie i wieko zostało całkowicie przeszlifowane i zrobione jeszcze raz. Tym razem czarno- białe. Dla ciekawości dodam, że  na wieku są te same dziewczynki tylko zdecydowanie starsze :). 

a Wam, która opcja bardziej się podoba? 


niedziela, 19 stycznia 2014

chroniczny brak czasu, czyli wielkie marzenie o czasowstrzymywaczu

Brak czasu- choroba cywilizacyjna XXI wieku dopadła i mnie.
Tajemnica to wielka i wciąż dla mnie nie zgłębiona, bo przecież moja mama i babcia, przecież one nie miały samochodu, nie miały internetu, wszystko kupowały i przygotowywały same, a miały jakby więcej czasu niż ja.
Przez chwilę myślałam, że to zła organizacja i postanowiłam przyjrzeć się temu bliżej i .... nie to nie to!
więcej obowiązków???? nie...
No więc dlaczego? dlaczego nie mamy tyle czasu co nasze matki i babki?
Dokąd tak wszyscy biegniemy nie widząc w swym pędzie drugiego człowieka?
Mówimy, że takie czasy, że wszystko dzisiaj szybciej się dzieje, że wszyscy tak mają. Może i to prawda, może i tak jest, ale czy to aby dobry kierunek?
Dlatego właśnie tak bardzo cieszą mnie święta. Te kilka dni, w których jeśli nie możemy się zatrzymać, to przynajmniej zwalniamy. Zwalniamy na tyle by dostrzec otaczający nas świat i to co w nim najważniejsze- drugiego człowieka.
I mnie się w tym roku udało. By zatrzymać te bezcenne chwile na dłużej, by je wzbogacić, by w ten sposób pokazać jak ważna jest bliskość drugiego człowieka, kawałek siebie zaklęłam w przedmiotach.
Anioły strażnicy domu. 

dla tych to wolą bardziej świecki charakter prezentów były choinki i renifery. 

Choć śniegu w tym roku na Święta nie było, to mrok rozjaśniły zimowe lampiony. 

 a w środku kilka gwiazd zamieszkało. 


Mrok rozjaśniły i ciepłem wypełniły cały dom. 
I choć Nowy Rok już na dobre rozgościł się w naszych domach to ja wszystkim i sobie  również życzę aby czar świąt trwał każdego dnia, byśmy mogli zatrzymać się i dostrzec piękno otaczającego nas świata, dostrzec drugiego człowieka. Byśmy zatrzymywali się co jakiś czas i sprawdzali kierunek naszego biegu. 
Każdemu z nas życzę samych cudownych chwil...


sobota, 23 listopada 2013

co raz bliżej święta.... hmhmhm

Witajcie
i oto nadszedł mój ukochany czas, czas pełen magii, oczekiwania i czas tworzenia, tworzenia prezentów na święta. Każdy z nich jest inny, niepowtarzalny, szczególny. Łączy je to iż w każdym zaklęty jest kawałek mojej duszy, mały kawałek mnie.

Oto propozycje na ten rok
anioły- każdy z nich ma wymiary 29 x10 cm - poniżej przykładowe wzory, można na nich wykonać wszystko i we wszystkich kolorach

Panie i Panowie... Aaaaaaaaanioooooły ....




każdy ma z tyłu ramkę - miejsce na wpisanie życzeń, dedykacji, kilku słów od serca

i oto anielski tercet 

obok aniołów powstały też rustykalne renifery, każdy na podstawce, każdy o wymiarach 15 x 12 cm 
oto Reny z magicznymi brzuszkami.... 






zapraszam do składania zamówień...




piątek, 1 listopada 2013

niestraszne potwory, czyli chustecznik dla małej damy....

Witajcie
dzisiaj efekt pewnego równania:
upór + wyobraźnia+ chęci = ..... 
zlecenie było proste, miał być chustecznik i miały być  "one" 
Ponieważ mam syna, więc nic nie wiem o "dziewczyńskich" zabawkach. No dobra może nie tak zupełnie nic, ale niewiele. 
Plan był, tylko efekt wciąż był inny od oczekiwanego. 
Okazało się, że potrzebne są konsultacje z "guru-decu" i jest!!! 
Rozwiązaniem okazał się transfer warstwowy, eh natarłam się, to fakt, mąż już się zaczął śmiać, że mam szanse stracić linie papilarne. 
Trwało to trochę, ścieranie, naklejanie, naklejanie, ścieranie, ścieranie, naklejanie, naklejanie, ścieranie, ścieranie, naklejanie, naklejanie, ścieranie aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa..... już mi się to po nocach śniło, 
ale w końcu się udało - hura!!!! 
troszkę podrapałam tło, by nie było takie nowiutkie, czarownice podrasowałam, domalowałam, dokolorowałam ich make-up by były bardziej eleganckie.
Ale chwileczkę! czarownice trzy, a boki cztery i co teraz? a tak! zapomniałam, imię! 
Na ostatniej ściance będzie imię i wiem! będzie świecące! 
Zostało pokryte fluorescencyjnym pudrem, świeci na prawdę - suuuuper, niestety mój aparat, albo moje umiejętności (?) były za słabe by to pokazać, więc pozostaje Wam uwierzyć mi na słowo :)
Koniec tego gadania! zapraszam do oglądania i komentowania. 




ten chustecznik ma już swój dom, jednak jeśli się spodobał, zapraszam istnieje możliwość wykonania podobnego. 


wtorek, 22 października 2013

...co mrok rozjaśni...

Witam serdecznie, każdego, kto choć na chwilę zagląda do mego świata.
Jesień, zima i ciemność, która w tych porach roku tak szybko spowija świat. To dobry  moment by w naszym domu zapalić ogień, ogień, który symbolizuje nasze rodzinne ciepło. To czas gdy w moich pracach pojawia się więcej lampionów. Dzisiaj jeden z nich. założenie było dość proste - miał nie tylko świecić w nocy, ale przede wszystkim miał też przyciągać wzrok w środku dnia.

To moja pierwsza propozycja na świąteczny prezent :)


użyłam mik, pasty strukturalnej, past pozłotniczych, szlagmetalu i wyobraźni. 


całość została wypalona i nabłyszczona
a oto efekt z zapaloną świecą 


całość gotowa i czeka na nowy dom......



poniedziałek, 14 października 2013

z najlepszymi życzeniami...

Jak wielki mają wpływ na nas i na nasze życie odkryłam dopiero gdy mój syn zmienił szkołę.
Nauczyciele, szczególnie w tych pierwszych latach, kształtują nasze dzieci i potrafią z nich wydobyć najwspanialsze cechy. Mieliśmy to szczęście, że na drodze naszego syna, w trzeciej klasie stanęła Ona. Wspaniała kobieta, która widziała w naszym dziecku wspaniałego chłopca, która swoją pracę traktuje jak wielką pasję i wkłada w nią całe serce.
To dzięki Niej, nasz młody odzyskał wiarę w siebie, w swoje talenty, a my zobaczyliśmy jak ogromny potencjał ma nasze dziecko. Przez rok zadziały się ogromne cuda, które teraz procentują.
Wiem, że takich nauczycieli z sercem i pasją jest więcej 
TO WŁAŚNIE DLA WAS KOCHANI, ZA TRUD KAŻDEGO DNIA, ZA SERCE I ZA MIŁOŚĆ DO NASZYCH DZIECI BARDZO ALE TO BARDZO Z CAŁEGO SERCA.... dziękuję :) 

w tym koszu cudów znalazła się herbaciarka mojej  produkcji- poniżej z bliska 





sobota, 5 października 2013

Posenowa przygoda, czyli dwie czarodziejki i stara skrzynia.................

    W pierwszą rocznicę pierwszego sabatu decu- czarodziejek, znów znalazłam się w Poznaniu. Tym razem było to indywidualne zaproszenie, specjalnie dla mnie. Pewna ukochana czarodziejka postanowiła mi udowodnić, że jak mówi sama "umiem to robić tylko o tym nie wiem".
Z ogromniastą torbą, kundulencko ciężką ( choć nie, nie , nie były to ubrania , a jedynie przedmioty do ozdoby i kilka magicznych proszków do decoupage) wsiadłam o świcie w piątek w pociąg i po kilku godzinach byłam już na poznańskim  dworcu, gdzie od razu przywitano mnie i wyściskano bardzo serdecznie.
Gdy się rozpakowałam i powiedziałam jaki jest plan, usłyszałam tylko hmmmmm.... i zapadła cisza.
Zadanie  nie było łatwe- co to, to nie. Wskazówki były bardzo wyraźne: że skrzynia, że na pamiątki, że nie kolorowa, że ze zdjęciem ( i ono- to zdjęcie, dla odmianki miało być pełne barw i właśnie to konkretne), a ja dodatkowo umyśliłam sobie, że chciałabym wykorzystać motyw kliszy.
Najpierw wielki kubek został napełniony kawą i... rozpoczęły się czary.

Kolor zgodnie  z życzeniem czarny, bardzo rozwodniony i z odrobiną miki- ten magiczny proszek odbija światło i skrzy się w słońcu, a powierzchnia wygląda niczym satyna, oooo tak.....
Wiem!!! niech klisza  będzie w koło niczym stary film w końcu to pudełko na zdjęcia. Niech będzie pusta- jako symbol tych pięknych chwil, które jeszcze przed nami i niech błyszczy srebrnym blaskiem, cenne to chwile jakie zapisze na niej życie, tajemnicze bo jeszcze nieznane. 
I czarne paski, och dużo pasków o różnej grubości, które przełamią ten blask. 
 


I musi być imię. Tak koniecznie imię. By nikt nie miał wątpliwości czyja to skrzynia. I kilka kropek, tak trochę refleksów. 

A na wieku niech będzie zdjęcie, kolorowe, błyszczące. Jednak lekko przetarte, bo przecież to stara skrzynia, skrzynia na pamiątki. I otoczymy je kolorami, by podkreślić te piękne kwiaty, tą radość dziecka i pełnię kolorów. 
 

I dwie czarodziejki po dwóch dniach czary swe zakończyły. Uczyniły skrzynię na pamiątki, ze zdjęciem i starą kliszą. I oto jak wyszło...... 

Chwile to były niezapomniane. Pełne magii, dobrej energii. To był czas wspaniałych rozmów, pracy pełnej przyjemności i oczywiście nauki. 
             Za to wspaniałe przyjęcie Violu z całego serca bardzo bardzo dziękuję.