wtorek, 29 kwietnia 2014

nie samym decu żyje człowiek

To, że lubię wyzwania wiadomo nie od dzisiaj - tak narodziła się moja pasja i czasem mam wrażenie, że tak zdobyłam większość swej wiedzy. Za każdym razem to było wyzwanie, sprawdzenie czy dam radę.
Tym razem było podobnie.  Choć wyzwanie rzucił mi mąż przynosząc mi "dziwne coś".
Kształtem przypominało ptaka, ale tylko kształtem. Nie miało ani kszty koloru, a jedyne czym było pokryte to ogromniasta ilość brudu.
Gdy zobaczyłam tego "plastikowego cudaka" pomyśłałam fuuuuj - przecież ja cudotwórcą nie jestem więc raczej marnie to widzę. Mąż jakby wyczuł moje obawy i wtedy niby przypadkiem niby od niechcenia rzucił, że to dla naszego znajomego- starszego Pana, na którego zawsze możemy liczyć. To taki "dusza człowiek", więc od razu pomyślałam, że nie mogę odmówić, trzeba spróbować.

Mąż zagruntował i postawil cudaka w prowizorycznym stojaku z butelki.
- że niby jaki to ptak? - zapytałam nie wierząc, że podjęłam się tego
- eeeee czapla? tak mi powiedzieli - odrzekł mąż

.... boniuuuuu w życiu nie widziałam czapli, skąd niby mam wiedzieć jak to wygląda, toż ja biologię miałam lata świtlne temu.
Tutaj przybył z odsieczą internet ( jednak nie ma to jak wujek google)

oki koniec tego zanudzania
PANIE I PANOWIE OTO ONA ( albo on) PIERWSZA W MEJ KARIERZE CZAPLA!!!



a tutaj kilka technicznych informacji: 
całość zagruntowana podkładem z ziarnami kwarcu, do malowania użyłam farb akrylowychi lateksowych, a wierzch delikatnie pociągnęłam płynnymi metalami firmy starwex. w razie pytań  piszcie - chętnie  odpowiem :) 

2 komentarze:

  1. No! Czapla jak żywa! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ufff a już się bałam bo nigdy na oczy tego ptaka nie widziałam więc trochę na czuja to było :)

    OdpowiedzUsuń