Dzisiaj nie będzie zdjęć moich prac, a coś o wiele ważniejszego. Odkąd zaczęłam bawić się rękodziełem to zwróciłam uwagę na temat wyceny, kosztów - jednym słowem na temat tego co za ile się sprzedaje i dlaczego tak tanio.
Mój mąż wciąż mi powtarza, że sprzedaję za tanio i pewnie ma rację, ale przynajmniej zwraca się koszt materiałów, tak zawsze odpowiadam i w większości przypadków jest to nawet zgodne z prawdą.
O nakładzie pracy nikt nie mówi bo gdyby to wycenić hmmm..... cóż nikt by tego nie kupił.
Tak, tak "złą robotę" zrobiły nam tzw chińskie sklepy, gdzie wszystko kosztuje 5 lub 10 zł i tak chcielibyśmy kupować. O ile razy słyszę, że taki dzbanek można u chińczyka kupic za 10 zł. Tylko czy on napewno jest właśnie TAKI????
Są też tzw "twórcy" często wystawiają parace na portalach aukcyjnych za niewielkie pieniądze. prace te jeśli są zbyt tanie to powinniśmy się im dobrze przyjrzeć! dlaczego? a no z prostego powodu nie da się wykonać czegoś perfekcyjnie i zgodnie z daną techniką, a później sprzedać poniżej kosztów materiałów. Zazwyczaj prace te są słabej jakości, mają niewielkie wykończenie i nie są zbyt trwałe, dlatego przyglądajcie się dokładnie nim klikniecie "kupuj".
CÓŻ NIKT NIKOGO NIE NAMAWIA I NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA.
Jeśli jednak kupujesz coś ręcznie robionego, to pamietaj, że nim to znalazło się w twoich rękach ktoś poświęcił dużo czasu by zgłębić techniki tej sztuki, ktoś włożył w to serce i duszę. Nie sprzedajemy materiału, z którego powstał przedmiot, sprzedajemy kawałek siebie w nim zaklęty.
Ciekawe wypowiedzi w tym temacie znalazłam tutaj
Zapraszam do przeczytania i komentowania.
Tutaj znajdziecie świat widziany oczyma mojej duszy, zaklęty w przedmiotach zrobionych przeze mnie. Zapraszam.... może i Ty znajdziesz tu coś dla siebie
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
czarno-białe, czyli komplet na raty...
najtrudniej jest zrobić komplet "na raty" :)
jakiś czas temu ( dokładniej w zeszłym roku) powstał komplet świeczników drewnianych - wytyczne były dość wyraźne miało być nietłukące ( bo wcześniejszy, szklany przegrał z grawitacją) i koniecznie miał być czarno- biały, ale kobiecy.
Wtedy dałam radę - wyszło tak:
jakiś czas temu ( dokładniej w zeszłym roku) powstał komplet świeczników drewnianych - wytyczne były dość wyraźne miało być nietłukące ( bo wcześniejszy, szklany przegrał z grawitacją) i koniecznie miał być czarno- biały, ale kobiecy.
Wtedy dałam radę - wyszło tak:
Okazało się, że wzór tak przypadł do gustu, że po roku czasu padło hasło "chustecznik", ale koniecznie z tym samym wzorem. Strach ścisnął moje serducho - bo wcale taka pewna nie byłam czy w przepastnych czeluściach moich zbiorów mam jeszcze ten wzór, grzebałam z duszą na ramieniu "mam!!!" wykrzyknęłam, znalazłam uffff- jest. A oto efekt:
oczywiście nie byłabym sobą gdybym czegoś nowego nie przemyciła, czegoś nie zmieniła :P
Tym razem padło na wierzch, gdzie powstała siateczka spękań wypełniona srebrną pastą, o dokładnie taka:
Tak oto powstał komplet na raty.
Kto wie może jeszcze, może kiedyś..... coś dołożymy :).........
czwartek, 1 sierpnia 2013
...jak pudełko, czyli prezent na nowa drogę..
„Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi.”
- Winston Groom (z książki Forrest Gump)
Lubię ten cytat, z resztą jak całą opowieść.
Tak to właśnie jest, że niczego nie możemy być pewni. Dzisiaj właśnie takie pudełko
Gdy dowiedziałam się, że mój przyjaciel spotkał swoje szczęcie i że zdecydował się aby powiedzieć TAK pomyśłałam, iż powinni dostać coś ode mnie. Wtedy właśnie przyszedł mi do głowy ten cytat.
No dobrze pomyśłałam, tylko co na tym pudełku.
kwiaty- bo to od zawsze dla mnie symbol miłości i piękna
spękania- bo nigdy nie jest tylko różowo- wypełnione złotem- bo nawet najtrudniejsze chwile powinny być wypełnione tym co dla dwojga ludzi najwazniejsze miłościa - ona powinna być w nas zawsze
imiona- bo to przecież ich pudełko
pozostałe słowa - to w zasadzie nie słowa, a słowo MIŁOŚĆ - przetłumaczone na różne języki
Odcienie niebeiskiego i fioletu jakie zostały użyte do spodu pudełka - to symbol przenikania naszej przeszłości, doświadczenia i tego co w nas, to nasze doświadczenia, które tworzą różne wzory.
...... ale przecież pudełko nie może być w śroku puste- musi kryć tajemnicę, niespodziankę tylko jaką ?
więc aby historia była pełna uchylę rąbka tajemnicy....
no dobrze już dobrze - do środka włożyłam światło, by było symbolem domowego ciepła, by rozjaśniało mrok.
i oto komplet w całej krasie :)
Z najlepszymi życzeniami płynącymi prosto z serca na nowej drodze życia dla Radka i Magdy.
Kochani niech się Wam wiedzie, idźcie wspólnie przez życie, będąc dla siebie podporą.
Niech przyjaźń, miłość i szacunek wypełniają Wasz dom.
Wszystkiego co najlepsze!
piątek, 19 lipca 2013
Dla miłośników kotów
Jakiś czas temu dostałam zamówienie na, jak to precyzyjnie określono "coś ładnego, dla miłośników kotów i najlepiej w odcieniach brązu".
Pomysłów było wiele na kształt, na przedmiot i najpeirw miały być świeczniki (ale koty się nie chciały na nich zmieścić), później skrzynka, ale jak kot na pudelku ?? do czego? po co? eeee .... jakoś mi to nie pasowało.
Ponieważ weny nie było, temat został odłożony na półkę, choć w głowie pozostał.
Zabrałam sie za kolejne prace, aż pewnego dnia dostałam od koleżanki cyferki, takie do umieszczenia na tarczy zegarowej i stało się.... przyszło objawienie.
MAM!!! będzie zegar nie z kotem, a w kształcie kota. Projekt pojawił się w mojej głowie niczym zdjęcie i później już poszło.
Z ozdobieniem kłopotu nie było bo wzór był w głowie, wystarczyło tylko wziąć do ręki odpowiednie materiały i po krzyku.
Po kilkunastu warstwach lakieru należało jedynie przymocować cyferki i wskazówki. No i pojawiły się schody i to nie byle jakie, co to, to nie!! To były wielkie, ogrone schody niczym do samych niebios. Bo niby jak ktoś, taki jak ja, kto przy użyciu linijki nie narysuje prostej kreski, ma narysować okrąg i umieścić na nim cyferki tak aby wskazówki wskazywały odpowiedni czas? no jak ? oj próbowałam, rysowałam, wycinałam szablony na kartce i .... nic. Tak się tym przejęłam, że gdy w końcu znalazłam sposób aby było równo, to w tym ferworze walki cyferki odwrotnie umieściłam zamieniając 3 z 9, dobrze, że Ukochany był czujny i zauważył bo inaczej wstyd byłby na całe miasto.
Po ciężkich bojach i nierównej walce uważam,
że odniosłam zwycięstwo. Ciekawe czy podzielasz moje zdanie?
Pomysłów było wiele na kształt, na przedmiot i najpeirw miały być świeczniki (ale koty się nie chciały na nich zmieścić), później skrzynka, ale jak kot na pudelku ?? do czego? po co? eeee .... jakoś mi to nie pasowało.
Ponieważ weny nie było, temat został odłożony na półkę, choć w głowie pozostał.
Zabrałam sie za kolejne prace, aż pewnego dnia dostałam od koleżanki cyferki, takie do umieszczenia na tarczy zegarowej i stało się.... przyszło objawienie.
MAM!!! będzie zegar nie z kotem, a w kształcie kota. Projekt pojawił się w mojej głowie niczym zdjęcie i później już poszło.
Z ozdobieniem kłopotu nie było bo wzór był w głowie, wystarczyło tylko wziąć do ręki odpowiednie materiały i po krzyku.
Po kilkunastu warstwach lakieru należało jedynie przymocować cyferki i wskazówki. No i pojawiły się schody i to nie byle jakie, co to, to nie!! To były wielkie, ogrone schody niczym do samych niebios. Bo niby jak ktoś, taki jak ja, kto przy użyciu linijki nie narysuje prostej kreski, ma narysować okrąg i umieścić na nim cyferki tak aby wskazówki wskazywały odpowiedni czas? no jak ? oj próbowałam, rysowałam, wycinałam szablony na kartce i .... nic. Tak się tym przejęłam, że gdy w końcu znalazłam sposób aby było równo, to w tym ferworze walki cyferki odwrotnie umieściłam zamieniając 3 z 9, dobrze, że Ukochany był czujny i zauważył bo inaczej wstyd byłby na całe miasto.
Po ciężkich bojach i nierównej walce uważam,
że odniosłam zwycięstwo. Ciekawe czy podzielasz moje zdanie?
czwartek, 18 lipca 2013
Elagancja i szyk....
Dzisiaj o komplecie świeczników i o potrzebie dawania.
Po 10 latach postanowiłam na powrót zmienic fryzjera. My kobiety wiemy jak ważne jest aby wizja naszego fryzjera była taka sama jak nasza :)
Salon do którego kiedyś chodziłam nadal prowadzi ta sama włascicielka i nadal ma tak samo szalone pomysły.
Gdy weszłam do salonu od razu pomyślalam, że przydałby się tu decu - akcent, od razu pojawił sie też pomysł na przedmiot i wzór.
Nie trzeba było długo czekać i na kolejną wizytę były gotowe. Nie pytałam czy się podobają, ale stoją na honorowym miejscu, więc chyba tak.
A oto i one - drewniane świeczniki z damą:
Po 10 latach postanowiłam na powrót zmienic fryzjera. My kobiety wiemy jak ważne jest aby wizja naszego fryzjera była taka sama jak nasza :)
Salon do którego kiedyś chodziłam nadal prowadzi ta sama włascicielka i nadal ma tak samo szalone pomysły.
Gdy weszłam do salonu od razu pomyślalam, że przydałby się tu decu - akcent, od razu pojawił sie też pomysł na przedmiot i wzór.
Nie trzeba było długo czekać i na kolejną wizytę były gotowe. Nie pytałam czy się podobają, ale stoją na honorowym miejscu, więc chyba tak.
A oto i one - drewniane świeczniki z damą:
Są to drewniane świeczniki, na świeczkę typu tea light, ozdobione techniką decoupage, wielokrotnie lakierowane i wykończone ręcznymi reliefami.
wtorek, 16 lipca 2013
I znów od początku.....
Witajcie!
tak należy zacząć, więc nie jestem zbyt nowatorska w tym momencie.
Do tej pory prowadziłam swój blog tutaj http://fioletowyraj.bloog.pl i dobrze mi tam było. Niestety ktoś postanowił wprowadzić zmiany i mój kochany fioletowy raj zmienił się nie do poznania. Co gorsza nie mogę tego cofnąć i nic już nie jest tak jak było.
Chyba nie lubię zmian więc postanowiłam spróbować w innym miejscu, jeszcze raz, od początku i oto jestem.
tak należy zacząć, więc nie jestem zbyt nowatorska w tym momencie.
Do tej pory prowadziłam swój blog tutaj http://fioletowyraj.bloog.pl i dobrze mi tam było. Niestety ktoś postanowił wprowadzić zmiany i mój kochany fioletowy raj zmienił się nie do poznania. Co gorsza nie mogę tego cofnąć i nic już nie jest tak jak było.
Chyba nie lubię zmian więc postanowiłam spróbować w innym miejscu, jeszcze raz, od początku i oto jestem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)